Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
[x]

deviantART

 

Tagiem ich

Sun Oct 18, 2009, 7:35 AM
Tag od :iconmoe91:, zaskakujące ;)

Nawyki
~ wszystko niejasne tłumaczę na swoją niekorzyść
~ jem popcorn w kinie nawet wtedy, kiedy nie mam ochoty

Prawdy
~ choćby wszystko się schrzaniło, to i tak słońce będzie to miało gdzieś i wstanie rano
~ kiedy iskrzy, to na całego

Nie lubię
~ luster
~ hipokryzji

Tagujcie 5 osób czy ile tam chcecie :P
Powodzenia:
:iconamber-lady: :icongod-bless-fiji:


Reszta i tak nie zrobi ;)

  • Mood: Questionable
  • Listening to: blahblah
  • Reading: Nekrofikcje
  • Playing: Blood Wars

' Pomysle o tym jutro ... '

Thu Oct 15, 2009, 1:40 AM
Kocham wodę i ogień, nie mam nic do ziemi.
Żywiołowa jestem.
Co do wiatru mam mieszane uczucia...

Jezioro, żagle, pełnia lata, słońce za chmurami, a spod tych chmur wieje konkretnie i nagle łódka zrywa się do lotu, mocny przechył, włosy muskają powierznię wody, w dłoniach lewy foka szot, a sam fok wypełniony wiatrem, jak należy - ani zmarszczki; sternik zadowolony, załoga zmęczona, ale szczęśliwa.
Wolność.

Pod wieczór, ognisko na polanie, od strony jeziora w kierunku ściany lasu fruną łagodne podmuchy, rozpalając żar; języki ognia wędrują coraz wyżej, pożerając pożółkłe październikowe liście i suche gałęzie sosnowe. Te ostatnie przyjemnie trzeszczą i poddają się pieszczocie płomieni.
Wolność.

Łódka się wywraca. Albo nie.
Dym pcha się do nosa i ust, zatyka, dusi, z podrażnionych oczu lecą łzy. Albo nie.

Wolność.

A na deser ' Przeminęło z wiatrem'.

:heart:

  • Mood: Speechless
  • Listening to: Cowboy Beebop
  • Reading: Klamca t. 3
  • Playing: Blood Wars
  • Eating: Wedlowska kokosowa
  • Drinking: McD latte

Przykazania grzybiarza lamane przez fotoamatora

Journal Entry: Mon Oct 12, 2009, 11:15 PM


Po raz pierwszy od bodaj dwóch lat udało mi się wybrać na grzybobranie.

Kocham łazić po lesie przesyconym wilgotną mgłą, ślizgać się na mokrych gałęziach i zaglądać choinkom pod spódniczki w poszukiwaniu dorodnych poduszkowców.
Ta iskra fizycznej niemal przyjemności na widok rasowego okazu - bezcenna.
Ten moment niepewności (zdrowy czy robaczywy?) - adrenalinogenny.

Kto nie zbierał nigdy grzybów, ten nie zrozumie.
Kto ma w sobie instynkt łowcy i pragnienie posiadania - pojmie na pewno.

Ta wyprawa była inna; tym razem wzięłam ze sobą aparat, wychodząc ze logicznego założenia, że, skoro grzybów nie ma (a wszędzie płaczą, że nie ma), to przynajmniej uwiecznię florę leśną, o faunie tylko marząc.
A jednak grzybów było trochę i nastapiło intrygujące miotanie się: kiedy łapałam za aparat, to przestawałam widzieć grzyby; kiedy z powrotem przestawiałam wzrok, niczym cyborg, na przeczesywanie runa, zanikała umiejętność wyłuskiwania widoczków godnych focenia.

Zatem Przykazanie Pierwsze brzmi: albo rybki, albo akwarium. Albo zdjęcia, albo grzyby.

Spodziewałam się zakwasów po tak długim okresie nieruchawości, no i się nie pomyliłam. Plecy, ramiona... niemal przyjemne pieczenie spowodowane zdrową gimnastyką na łonie natury. Jednak żeby w łydkach? Po namyśle uznałam, że przyczyna była jedna: pożyczone kalosze były przyduże (nic zaskakującego dla właścicielki stopy nr 34,5) i chodzenie po lesie wymagało stawiania kroków żurawich vel czaplich.

Przykazanie Drugie: odzież dopasowana i wygodna, inaczej nadprogramowa obolałość murowana. Nie dotyczy masochistów.

Samotna wyprawa do lasu nie wchodziła w grę, potrafię się zgubić w trzy minuty, bo koncentruję się na zbieraniu przecież! W mieście mój wewnętrzny kompas działa bez zarzutu; przypuszczam, że w lesie też, tylko zakłóca go żądza grzybądza i zamykam się na wszystko inne... co jakiś czas przytomnie nawołując jednostki towarzyszące, a lepiej zorientowane azymutowo. Byłam z właśnie taką jednostką - i to był plus. Niech ten plus nie przesłoni Wam jednak minusów! Jednostka wyposażona była w zegarek, niewidzialny bacik i Cel Wyprawy, więc co chwila słyszałam z zarośli warczące uwagi: jesteśmy w połowie drogi do samochodu, a zobacz, która godzina! Wiem, że tu są grzyby! Tam też będą! Po co brałaś ten aparat? Nie zdążymy już do (tu wstaw nazwę tajemnego miejsca grzybowego w innym lesie, ktore tez było Celem. Ups.)...

Przykazanie Trzecie: do focenia wybierać jednostki focące, do grzybobrania - grzybobiorące, do miksu - miksujące. I upewnić się, że bat został w domu.

Tak.
Było przemiło.

Bardzo polecam :)

  • Mood: Adoration
Skin by =moonfreak (modified by ~Ai-Aniron)

...Mode

Journal Entry: Fri Oct 2, 2009, 1:13 AM


When the body speaks by Depeche Mode

Bardzo fajny kawałek.
Smacznego :)

  • Mood: Adoration
Skin by =moonfreak (modified by ~Ai-Aniron)

Takie tam gniazdka

Journal Entry: Tue Sep 29, 2009, 1:14 AM


Co jest gorsze?

Patrzeć, jak tonie bliska osoba i nie móc podać ręki, czy wyciagnać dłoń i zatonąć razem z nią, zostawiając za sobą inne, równie ważne?

Nosić na twarzy maskę dla świętego spokoju, czy zaryzykować ukazanie prawdziwej twarzy, tracąc wszystko?

Nie móc robić, co się chce, czy musieć robić to, czego się nie chce?

Chcieć czegoś i nie chcieć zarazem, czy nie chcieć i chcieć jednocześnie?

Wiem, wiem.
Weź Ty sobie, kobieto, przestań szukać problemów.

W takim razie: w poniedziałki i wtorki M jak Miłość, w niedziele Na dobre i na złe, cały tydzień Klan, na dobranoc harlequin, na dzień dobry TeleTydzień, zostać wzorową panią domą, polską Antheą Turner, co ma lawendowe woreczki w szafie i mosiężne uchwyty od kredensu na wysoki połysk, choćby miała szorować do 3 w nocy.

Tak też można żyć.
Może nawet łatwiej.

A figę.

Hm, w sumie to nawet nie jestem w dołku.
Takie tam gniazdka.

  • Mood: Adoration
Skin by =moonfreak (modified by ~Ai-Aniron)

Journal History

Site Map